Darmowa dostawa już od 299 zł   |   Twisto, PayPo - kup, przymierz i zapłać w ciągu 30 dni

Wielka mała czarna. Historia najpopularniejszej sukienki na świecie

Podziel się!

Gdyby zastanowić się nad najsłynniejszym fasonem sukienki w historii mody, byłaby to z pewnością mała czarna. Prosta, szykowna, uniwersalna – w swoim założeniu miała stanowić jedną z najważniejszych baz w damskiej garderobie. Nie poddaje się zmianom trendów – już od 100 lat jest ciągle obecna na wybiegach. Czym little black dress zasłużyła sobie na miano najpopularniejszej sukienki na świecie?

Mała czarna czyli jaka?

Mianem małej czarnej określa się krótką sukienkę o prostym kroju, zazwyczaj wieczorową lub koktajlową. W zamyśle ma być jak najprostsza, bez udziwnień i ozdób, tak by była jak najbardziej uniwersalna. Dzięki temu z pomocą odpowiednich dodatków, takich jak biżuteria czy torebka, można dowolnie zmieniać jej charakter. Elegancka sukienka wieczorowa, wyrafinowana sukienka koktajlowa albo idealny strój biznesowy – wszystkie te opcje kryją się w jednej małej czarnej.

Początki małej czarnej

Zanim mała czarna trafiła na wybiegi, czerń była kolorem ściśle zarezerwowanym dla żałoby. Noszenie tej barwy w epoce wiktoriańskiej wzbudzało ogromne kontrowersje. Świetnym przykładem może być obraz Johna Singera z 1884 roku, zatytułowany Portret Madame X i przedstawiający Virginie Amélie Avegno Gautreau. Dzieło wywołało skandal, a sam artysta zdecydował się opuścić Paryż i przenieść się na stałe do Londynu. W latach 1918-1920 czarne, proste sukienki zaczęły pojawiać się jako praktyczny ubiór dla kobiet pracujących. Pierwszą falę popularności małej czarnej zawdzięczamy Coco Chanel, która w 1926 roku opublikowała w amerykańskim piśmie Vouge rysunek krótkiej, prostej czarnej sukienki. Projekt Chanel porównano tam do szalenie popularnego w tamtych czasach Forda T ze względu na prostotę, kolor czarny oraz w założeniu dostępność dla każdej kobiety, niezależnie od klasy społecznej. Mała czarna miała być „uniformem dla wszystkich kobiet z gustem”. Coco Chanel chciała rozbić konserwatywny zwyczaj noszenia czerni wyłącznie w żałobie. Jej mała czarna łamała konwenanse, na zawsze zmieniając świat mody.

Dziesięciolecia popularności

Następne dekady rozpowszechniły małą czarną. W trudnych dla USA latach 30. była szczególnie ceniona za swoją uniwersalność i ekonomiczność. Warto jednak wspomnieć, że do popularności małej czarnej od lat 30. mocno przyczyniało się kino. Coraz częściej pojawiały się bowiem filmy w technikolorze – a w nich czarne sukienki prezentowały się najlepiej. Inne kolory sukienek wyglądały na ekranie na przekłamane i po prostu psuły proces kolorowania filmu. Lata 40. i 50. kontynuowały postrzeganie małej czarnej jako uniform kobiety pracującej. Po II wojnie światowej, w dobie powszechnych braków w zaopatrzeniu, trend ten miał się całkiem dobrze. Równolegle szerzył się również pogląd, według którego mała czarna była ubiorem kobiety upadłej, niebezpiecznej, femme fatale. Od konserwatywnych kobiet odróżniał je przede wszystkim krój, z dekoltem typu halter i odkrytymi plecami. Miłośniczką małej czarnej była Édith Piaf – na scenie nosiła ją jako swój uniform. Z tego powodu nazywano ją czasem „małym czarnym wróblem”. Mówiono, że to po to, aby słuchacze mogli skupić się na jej głosie, a nie wyglądzie.

Rewolucyjne lata 60.

Prawdziwy rozkwit popularności tej sukienki przypadł na lata 60. – w dużej mierze dzięki przemysłowi filmowemu i ikonom kina. W „Słodkim życiu” Federico Felliniego Anita Ekberg miała na sobie piękną czarną suknię w słynnej scenie kąpieli w fontannie di Trevi. Choć projekt sióstr Fontana trudno nazwać „małą” sukienką – suknia Anity miała oszałamiający, długi, efektowny tren. Już rok później w „Śniadaniu u Tiffany’ego” wspaniała Audrey Hepburn olśniewała w czarnej sukience Huberta de Givenchy. Wszyscy mamy przed oczami jej stylizację, z obfitym naszyjnikiem, ciemnymi okularami i rękawiczkami za łokcie – nie bez przyczyny szybko stała się ona kultowa.

Warto wspomnieć, że lata 60. to również czas subkultur, które kreowały własne trendy. Małą czarną w wersji mini pokochali modsi. Młodzież natomiast dążyła do dalszego skracania się długości małej czarnej i coraz odważniejszych fasonów – rozcięć, wycięć cut-out, wstawek z siateczki czy tiulu.

Powrót małej czarnej na wybiegi

W latach 70. mała czarna ustąpiła miejsca sukienkom w innych kolorach i fasonach. W wielkim stylu wróciła w kolejnej dekadzie. Pojawiły się nowe wariacje w kroju – m.in. szerokie ramiona z poduszeczkami i baskinki. Pierwsza połowa lat 90. z kolei była czasem grunge’u, który połączył prostą w kroju małą czarną z glanami. Ponownie mała czarna święciła triumfy pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Od tamtej pory nie znika z wybiegów, pojawiając się regularnie w niezliczonej ilości wariantów i kombinacji.